Kościół św. Jana Chrzciciela w Gnieźnie to gotycka świątynia z XIV wieku, która kryje w sobie jeden z najcenniejszych skarbów polskiego średniowiecza – oryginalną polichromię sprzed ponad 650 lat. Wzniesiona dla zakonu Bożogrobców na dawnym przedmieściu Grzybowo, dziś stanowi niezwykłe miejsce dla każdego, kto chce zobaczyć autentyczne średniowieczne malowidła w ich pierwotnej formie. To nie jest kościół, przez który przechodzi się w pięć minut – tu warto zatrzymać się dłużej i pozwolić oczom przyzwyczaić się do półmroku, by dostrzec detale namalowane ręką artystów z czasów Kazimierza Wielkiego.
- autentyczne średniowieczne malowidła
- unikalne detale rzeźbiarskie
- gotycka architektura w najlepszym wydaniu
- atmosfera tajemniczości i spokoju
- historia zakonu Bożogrobców w Polsce
Historia kościoła Bożogrobców w Gnieźnie
Zakon Bożogrobców pojawił się w Gnieźnie już w 1179 roku, choć pierwsze wieki działali przy innej świątyni. Dopiero w 1243 roku książęta wielkopolscy Przemysł I i Bolesław Pobożny ufundowali im własny kościół i klasztor na wzgórzu zwanym później Świętojańskim. Tamta pierwsza budowla nie przetrwała – zniszczyli ją Krzyżacy podczas najazdu w 1331 roku.
Obecny kościół wznoszono etapami przez całe XIV stulecie. Najpierw, pod koniec XIII wieku, powstało prezbiterium. Budowę nawy ukończono dopiero około 1370 roku, a wieżę dodano w XV wieku. To właśnie podczas wznoszenia prezbiterium artyści związani z warsztatem katedralnym pokryli jego wnętrze malowidłami, które przetrwały do dziś.
Bożogrobcy to zakon rycerski powstały podczas wypraw krzyżowych, którego głównym zadaniem była opieka nad Grobem Chrystusa w Jerozolimie. W Polsce prowadzili przede wszystkim szpitale i hospicja dla pielgrzymów.
Przez wieki kościół przechodził różne koleje losu. Pod koniec XVII wieku i w połowie XVIII wieku przeprowadzono gruntowne restauracje, podczas których zatynkowano całe wnętrze – wraz z bezcenną polichromią. Dopiero w latach 1902-1916 konserwatorzy odkryli pod tynkiem średniowieczne malowidła. Od tamtej pory kilkakrotnie je restaurowano, choć niestety pod wpływem wilgoci i światła stopniowo zanikają.
Gotycka architektura i detale rzeźbiarskie
Kościół to klasyczna gotycka budowla jednonawowa z cegły, z węższym i niższym prezbiterium zamkniętym dwubocznie. Od zachodu przylega do niej masywna czworoboczna wieża, zwieńczona barokowym hełmem pokrytym miedzianą blachą z 1666 roku – to element wyraźnie odróżniający się od reszty budowli.
Wewnątrz uwagę przyciągają sklepienia krzyżowo-żebrowe. Ale prawdziwą perełką są wsporniki tych żeber – ozdobione rzeźbami o motywach figuralnych i zwierzęcych. Można tam znaleźć lisa z gęsiami, pelikana karmiącego pisklęta, lwy i maski. To detale, które łatwo przeoczyć, patrząc tylko na polichromię, a szkoda.
Średniowieczne malowidła – co przedstawiają
Polichromia w prezbiterium powstała w trzeciej ćwierci XIV wieku techniką al secco, czyli farbami rozpuszczalnymi w wodzie na suchym podkładzie. Namalowano ją na cienkiej pobiale wapiennej, spod której przebija regularny układ cegieł. System dekoracji jest przemyślany – nie zaciera architektury wnętrza, ale ją podkreśla.
Na sklepieniu widnieją wizerunki siedemnastu głów królów i proroków Starego Testamentu oraz jednej głowy kobiecej. Ściany wypełniają sceny rozmieszczone w dwóch kondygnacjach. W górnej, na poziomie okien, od strony północnej znajdują się między innymi Narodzenie Pana Jezusa, Zwiastowanie, Ecce Homo oraz postacie świętych – Agnieszki, Barbary, Doroty.
Dolna kondygnacja to kolejne sceny: Dawid grający na harfie, Ukrzyżowanie, Zmartwychwstanie, Chrystus w otchłani, Koronacja Matki Bożej. Szczególnie interesujące są przedstawienia związane z patronem kościoła – ścięcie św. Jana Chrzciciela i taniec Salome. We wnękach między scenami widnieją tarcze z godłami Bożogrobców i figurki klęczących zakonników – bezpośrednie nawiązanie do fundatorów.
Na ścianie tęczowej zachował się wizerunek Matki Miłosierdzia – jeden z najstarszych tego typu przedstawień w sztuce polskiej.
Dla kogo jest ten kościół
Przede wszystkim dla miłośników średniowiecznej sztuki i architektury. To nie jest miejsce z efektownymi barokowymi ołtarzami czy złoceniami – tu liczy się autentyzm i wiek. Jeśli ktoś fascynuje się tym, jak wyglądały polskie kościoły w XIV wieku, znajdzie tu niemal niezmienioną formę gotyckiej świątyni.
Dobrze sprawdzi się też jako punkt na trasie zwiedzania Gniezna. Miasto kojarzy się głównie z Katedrą i Drzwiami Gnieźnieńskimi, ale warto poświęcić pół godziny na spacer na północ od rynku, by zobaczyć coś zupełnie innego. Rodziny z dziećmi mogą mieć trudniej – wnętrze jest dość mroczne, a polichromię trzeba oglądać w skupieniu, co dla młodszych może być męczące.
Zwiedzanie kościoła św. Jana Chrzciciela – informacje praktyczne
Kościół można zwiedzać od poniedziałku do soboty o godzinie 12:00. Zwiedzanie odbywa się z przewodnikiem katedralnym, co jest dużym plusem – bez objaśnień łatwo przeoczyć najważniejsze detale polichromii. Zbiórka chętnych następuje w Muzeum Archidiecezjalnym, skąd o 11:45 przewodnik prowadzi grupę do kościoła.
Wymagana jest wcześniejsza rezerwacja telefoniczna pod numerem 602 708 231. Dotyczy to zarówno turystów indywidualnych, jak i grup zorganizowanych. Kościół znajduje się przy ulicy św. Jana, w północnej części śródmieścia, na terenie dawnego przedmieścia Grzybowo. Najlepiej dojść tam piechotą – z Katedry to spacer kilkunastu minut.
Na zwiedzanie warto zarezerwować około 30-45 minut. To wystarczy, by spokojnie obejrzeć polichromię i wysłuchać opowieści przewodnika. Warto mieć przy sobie latarkę lub telefon z dobrą lampką – niektóre detale są słabo oświetlone, a dodatkowe źródło światła pomaga je dostrzec.
Przylegający do kościoła klasztor, dziś prywatny, przez wieki pełnił różne funkcje. Po kasacie zakonu Bożogrobców przez władze pruskie w 1822 roku mieściła się w nim szkoła – aż do końca XX wieku.
Kościół św. Jana Chrzciciela to miejsce dla tych, którzy chcą zobaczyć autentyczne średniowiecze, nie odtworzone czy zrekonstruowane. Polichromia z XIV wieku, mimo że stopniowo zanika, wciąż robi wrażenie – zwłaszcza gdy przewodnik wskaże detale, które samodzielnie łatwo przeoczyć. To nie jest atrakcja masowa, ale właśnie dlatego warta odwiedzin.
