Wczesny wieczór 11 marca 2026 roku przyniósł dramatyczne wydarzenia w Jastrzębowie, gdzie płomienie zaczęły pochłaniać budynek socjalny. Policjanci z Komisariatu w Trzemesznie, st. sierż. Grzegorz Łączyński oraz st. post. Eryk Przybysz, natychmiastowo przybyli na miejsce po otrzymaniu zgłoszenia o pożarze. Z bliska dostrzegli kłęby dymu unoszące się z budynku oraz poczuli silny zapach spalenizny, co wskazywało na powagę sytuacji.
Decyzje podejmowane w ułamkach sekund
Niezwłocznie po przyjeździe, funkcjonariusze napotkali na drodze do jednego z mieszkań płonącą stertę ubrań. Dzięki szybkiej reakcji, wyrzucili ją przez okno, co znacznie ograniczyło dalsze rozprzestrzenianie się ognia. Następnie, starali się nawiązać kontakt z mieszkańcami zagrożonego lokalu.
Psychologiczne aspekty ratunku
Po wielokrotnym pukaniu do drzwi, usłyszeli głos kobiety. Niestety, drzwi były zamknięte na klucz, a kobieta nie chciała ich otworzyć. Późniejsze wyjaśnienia na Szpitalnym Oddziale Ratunkowym ujawniły, że kobieta, dotknięta myślami rezygnacyjnymi, nie była w stanie działać racjonalnie. Pomimo trudności, funkcjonariusze podjęli decyzję o siłowym otwarciu drzwi.
Walka z czasem
Po wejściu do środka ich oczom ukazała się dramatyczna scena: kłęby dymu i łóżko w płomieniach. W centrum pokoju stała 40-letnia kobieta. Policjanci szybko wyprowadzili ją na zewnątrz i przekazali w ręce przybyłej załogi pogotowia ratunkowego, która natychmiast podjęła decyzję o jej przewiezieniu do szpitala w Gnieźnie.
Skuteczna współpraca służb
Chwilę po ewakuacji kobiety, na miejsce przybyła straż pożarna wezwana przez ratowników medycznych, aby ostatecznie opanować sytuację i zabezpieczyć budynek. Kobieta została hospitalizowana, a obecnie jej sprawą zajmują się policjanci z Trzemeszna, badając przyczyny i okoliczności zdarzenia. Ich szybka reakcja oraz profesjonalizm uratowały życie kobiety i zapobiegły większej tragedii.
Źródło: facebook.com/policjagniezno
